piątek, 18 października 2013

Rozdział 1

Hej wzystkim ^^ wiem, że dawno tu niezaglądałam, ale postanowiłam się poprawić i będe starała się systematycznie dodawać kolejne rozdziały ;) wiem, ż pewnie czytaliście już ten rozdział, ale postanowiłam go troszke zmnienić i wydłużyć jego treść :) Dlatego zapraszam do czytania :D
Z punktu widzenia Sary: 

         Kolejny dzień, kolejna rutyna.  Tak jak zawsze wstałam, podeszłam do komody wyjęłam z niej czyste ubrania, poszłam do łazienki, uszykowałam się.  Zeszłam na dół do kuchni, na śniadanie zjadłam musli z jogurtem. Wróciłam do pokoju, spakowałam zeszyty i książki. Spojrzałam na zegarek 7:25, okey miałam jeszcze dziesięć minut zanim przyjdzie George. Postanowiłam wejść jeszcze na moment na fb i tt. Chwilę później dostałam sms, że mam już zejść na dół.

         Wyszłam, przed dom. George już na mnie czekał. Przywitał mnie buziakiem w oliczek i udaliśmy się  w kierunku szkoły.

         Idąc przez park widziałam dużo dzieci. Szczęśliwych, radosnych, śmiejących się z różnych rzeczy. Czasami lubię sobie pomarzyć, że ja z George'm też będziemy kiedyś takie mieli, że będziemy z nimi chodzić na spacery do parku. Wiem, że to głupie, że jesteśmy na to wszystko jeszcze za młodzi, że przed nami jeszcze całe życie itp. ale pomarzyć zawsze można.

         Gdy dotarliśmy pod szkołę pożegnałam się z nim i udałam się pod sale gdzie mamy biologie, która jest moim "ulubionym" przedmiotem. Nigdy jej nie lubiłam, te wszystkie robaki, pasożyty, tasiemce... yyy bleee już mi się robi nie dobrze na samą myśl o nich i jeszcze do tego pani się na mnie uwzięła i cały czas ma do mnie jakieś pretensje. 

Dzwonek, super czyli moje piekło za moment się zacznie...


(w tym samym czasie)

Z punktu widzenia Leny:

         Rano obudził mnie mój telefon, który bez przerwy dzwonił od dobrych  5 minut. Niechętnie podniosłam się do pozycji siedzącej, wzięłam telefon do ręki. Miałam 10 nieodebranych połączeń od nieznanego numeru, byłam lekko zła, bo ten ktoś obudził mnie... chwilę zastanawiałam się kto to może być, ale nikt  nie przychodził mi na myśl. Zrezygnowana zwlekłam się z łóżka i powędrowałam do łazienki żeby się troszkę ogarnąć... 

10 minut później:
Wychodządz z łazienki usłyszałam dobrze mi znaną melodyjkę... szybko podbiegłam do telefonu i go odebrałam, w słuchawce usłyszałam...
         

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz